W praktyce likwidacji szkód zdarzają się sytuacje, w których początkowa decyzja ubezpieczyciela jest skrajnie zaniżona – mimo że dokumentacja medyczna i dalszy przebieg leczenia wskazują na poważne następstwa wypadku. Poniżej opisujemy sprawę, w której poszkodowany otrzymał przedsądowo 500 zł, a finalnie – w toku postępowania sądowego – uzyskał świadczenia przekraczające 400 000 zł.
Wypadek i początkowa diagnoza
W 2021 roku poszkodowany uczestniczył w wypadku komunikacyjnym. W bok prowadzonego przez niego samochodu osobowego uderzył inny pojazd. Mężczyzna korzystał z pasów bezpieczeństwa i miał prawidłowo ustawiony zagłówek, jednak mimo to doznał obrażeń.
Bezpośrednio po zdarzeniu został przewieziony na SOR. Rozpoznano uraz głowy bez cech ciężkiego uszkodzenia oraz stłuczenie bioder i lewego przedramienia. Wykonano tomografię komputerową głowy, która nie wykazała zmian pourazowych.
Pogorszenie stanu zdrowia i pilna interwencja
Z biegiem czasu stan poszkodowanego zaczął się pogarszać. Narastały bóle głowy, pojawiły się też objawy neurologiczne – postępująca niesprawność prawej strony ciała.
Kontrolne badanie obrazowe wykazało podostry krwiak podtwardówkowy, wymagający pilnej interwencji chirurgicznej oraz dalszego leczenia i rehabilitacji.
„Symboliczne” zadośćuczynienie od ubezpieczyciela
Ze względu na poważny charakter szkody poszkodowany wystąpił do ubezpieczyciela sprawcy o wypłatę zadośćuczynienia, odszkodowania oraz renty z tytułu zwiększonych potrzeb.
Decyzja ubezpieczyciela okazała się zaskakująca: przyznano jedynie 500 zł zadośćuczynienia. Dodatkowo zaproponowano dopłatę 300 zł w ramach ugody, która miała „całkowicie zaspokoić dalsze roszczenia” poszkodowanego.
Dla poszkodowanego była to jasna informacja, że sprawa wymaga zdecydowanych dalszych działań i wtedy zlecił swoją sprawę Brokerowi Ubezpieczeniowemu „MARSHAL”
Spór sądowy i kluczowe znaczenie opinii specjalistów
Kancelaria adwokacka współpracująca z „MARSHAL” w imieniu poszkodowanego wniosła pozew przeciwko ubezpieczycielowi. Na początku 2022 roku pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości, twierdząc m.in., że urazy były nieznaczne, leczenie przebiegało bez powikłań, a uraz czaszkowo-mózgowy nie pozostaje w związku z wypadkiem.
W toku postępowania sądowego przeprowadzono dowody, w tym opinie specjalistów. Wnioski były jednoznaczne: uraz miał poważny charakter, a jego skutki były długofalowe. Ustalono m.in. trwały uszczerbek w sferze fizycznej i psychicznej, a także konsekwencje w codziennym funkcjonowaniu, takie jak obniżenie nastroju, rozdrażnienie, osłabienie pamięci oraz ograniczenie sprawności prawej strony ciała.
Te ustalenia przesądzały o tym, że skutki wypadku realnie zmieniły życie poszkodowanego, a koszty leczenia i rehabilitacji wymagały adekwatnego wsparcia finansowego.
Ugoda w toku procesu: ponad 400 tys. zł dodatkowych świadczeń
W obliczu jednoznacznych ustaleń pozwany zmienił stanowisko. W kwietniu 2025 roku ubezpieczyciel zaproponował ugodę, którą strony ostatecznie zawarły w toku postępowania sądowego.
Efekt? Poza kwotą 500 zł wypłaconą przedsądowo, poszkodowany uzyskał ponad 400 000 zł dodatkowego zadośćuczynienia i odszkodowania. To ponad 800 razy więcej niż pierwotnie przyznane świadczenie.
Co wynika z tej historii?
Ta sprawa pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze – zaniżanie świadczeń w sprawach komunikacyjnych wciąż się zdarza, nawet gdy skutki zdrowotne są poważne. Po drugie – odmowa lub symboliczna wypłata nie musi oznaczać końca drogi i wtedy warto skorzystać z usług profesjonalistów takich jak spółka „MARSHAL”.
Jeżeli stan zdrowia się pogarsza, pojawiają się nowe rozpoznania, a dokumentacja medyczna potwierdza następstwa wypadku, warto rozważyć weryfikację decyzji ubezpieczyciela i dochodzenie roszczeń w pełnym zakresie, w tym (w zależności od okoliczności) zadośćuczynienia, odszkodowania oraz renty z tytułu zwiększonych potrzeb.
SO w Opolu – sygn. akt: IC 2321/23