Policja nie chce wypłacić odszkodowania rodzinie policjanta, który zginął na służbie

Doczekają się sprawiedliwości po 20 latach?

Od 20 lat rodzina pana Jakuba czeka na sprawiedliwość i na rekompensatę za jego śmierć. Młody policjant zginął podczas pościgu za pijanym kierowcą. I chociaż był na służbie i na służbie zginał, policja nie chce wypłacić odszkodowania. Zadośćuczynienia za śmierć Jakuba jego rodzina będzie domagać się w procesie cywilnym. Za sprawą kancelarii brokera ubezpieczeniowego Marshal do sądu trafił już pozew.
Piątek, 27 listopada 1998 roku, to był zwyczajny dzień na służbie w I Komisariacie Policji Warszawa-Powiśle. A w zasadzie noc… Funkcjonariusze Jakub (23 lata) i Tomasz (24 lata) patrolowali ulice Warszawy.

Pechowa służba

Około godz. 4 nad ranem rozpędzona Alfa Romeo wyprzedziła radiowóz. Na pomoc wezwano wszystkie jednostki. Rozpoczął się pościg niczym z gangsterskich filmów. Alfa pędziła ulicami Warszawy z prędkością 170 kilometrów na godzinę. Uciekinier nie zwracał uwagi na żadne przepisy. Przejeżdżał skrzyżowania na czerwonym świetle, hamował, przyspieszał gwałtownie. Nie zatrzymywał się, mimo sygnałów świetlnych i dźwiękowych… Pierwszy dogonił zbiegów nieoznakowany Polonez, którym kierował Tomasz. Ale na Wisłostradzie, na łuku drogi, koła straciły przyczepność, samochód wypadł z trasy. Radiowóz uderzył w latarnię. Kierowca, Tomasz, zmarł następnego dnia rano. Jakub, który siedział od strony pasażera, doznał ciężkich obrażeń głowy i mózgu. Trafił do szpitala MSWiA w Warszawie. Nie odzyskał już przytomności. Zmarł 4 grudnia 1998 roku… Dla rodziców i rodzeństwa Jakuba, którzy byli z nim bardzo zżyci, jego nagła śmierć była szokiem. Niedługo przed tragedią przeprowadzili się wszyscy z zachodniopomorskiej wsi do Warszawy, bo Jakub dostał tu pracę jako policjant. Byli z niego dumni. Tragicznie zakończona służba, to jednak dopiero początek koszmaru jego rodziny.

Nie ma winnych, nie ma odszkodowania

Sprawa karna dotycząca wypadku ciągnęła się 15 lat… Pierwszy wyrok zapadł w 2001 roku. Kierowca Alfy został skazany za spowodowanie wypadku na 7,5 roku więzienia. Na 10 lat sąd zabrał mu prawo jazdy. Wyrok był nieprawomocny. Po apelacji sprawa wróciła do prokuratury, w 2004 roku cofnięto nowy już akt oskarżenia do uzupełnienia. Dwa lata później – to samo! Czwarty akt oskarżenia trafił do sądu dziesięć lat po tragicznym wypadku. W 2011 roku zapadł taki sam wyrok skazujący, który obarczył winą za wypadek kierującego Alfą. Jednak i ten wyrok uchylono. W końcu w 2013 roku sąd ostatecznie go uniewinnił. A to oznacza, że mógł domagać się od Skarbu Państwa odszkodowania za niesłuszne aresztowanie, w sumie ponad dwa lata. Tymczasem rodzina funkcjonariusza, który zginął na służbie, nie znalazła wsparcia w komendzie stołecznej policji, choć wydaje się to oczywiste.

– W przypadku funkcjonariuszy, którzy zginęli na służbie w katastrofie smoleńskiej, nikt nie miał wątpliwości, że rodzinom należy się zadośćuczynienie – mówią rozżaleni bliscy tragicznie poległego policjanta.
Państwo uznało co prawda jego poświęcenie służbie. Pośmiertnie prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Zasługi za Dzielność. Ale czy ta symboliczna pamiątka ma wystarczyć za przerwane młode życie policjanta?

Rodzina walczy o sprawiedliwość

W odpowiedzi na wezwanie do zapłaty odszkodowania za śmierć ich syna i brata, rodzina Jakuba usłyszała od policji stanowcze: NIE. Policja nie uznaje roszczenia, twierdzą, że jest bezzasadne. Skarb Państwa dobrowolnie nie chce zapłacić odszkodowania. Rodzina zadośćuczynienia za śmierć Jakuba będzie domagać się w sądzie. Nadzieja na sprawiedliwy finał sprawy pojawia się w procesie cywilnym. Pozew trafił już do sądu. Zdaniem prawników roszczenia bliskich opiewające na kilkaset tysięcy zł są zasadne.. Pojazd, którym jechał pan Jakub należał do Skarbu Państwa. Policjant podróżował służbowo, a wypadek miał bezpośredni związek ze służbą, co potwierdziła powołana przez komendanta komisariatu Warszawa-Powiśle komisja.

– To nie tragicznie zmarły policjant ponosi winę za wypadek. Odpowiedzialność za zdarzenie drogowe i w konsekwencji śmierć policjantów pośrednio oczywiście spoczywa także na kierującym Alfa Romeo, za którym toczył się pościg, jakkolwiek prawomocnym wyrokiem sądu został uniewinniony. Jednak pośredni związek nie pozwala przypisać odpowiedzialności cywilnej uciekającemu w związku z ruchem jego pojazdu. Bezpośrednią przyczyną był jednak ruch pojazdu policyjnego, w celu uniknięcia zderzenia ze ściganym samochodem, który raptownie przed nim zahamował zjechał ze środkowego na prawy pas ruchu i w czasie wykonywania tego manewru stracił panowanie nad pojazdem, który podbiwszy się na krawężniku uderzył w słup latarni ulicznej. To zaś pozwala przypisać odpowiedzialność cywilną Policji, jako posiadaczowi pojazdu, – tłumaczy adwokat Ilona Kwiecień , reprezentująca rodzinę tragicznie zmarłego policjanta.

Niebawem sprawa trafi na wokandę Sądu Okręgowego w Warszawie – sygn. akt: lI C 336/17
(PXL)

About the author: MARSHAL